 Jose Ignacio Hernandez fot. A. Wantuch |
27 listopada -
Co przekonało Pana do przyjścia do Wisły?
Po latach spędzonych w Hiszpanii, w Salamance nadszedł czas na nowe wyzwanie poza Hiszpanią zdecydowałem przyjąć ofertę Wisły.
Czy uważa Pan, że w poprzednim sezonie osiągnął z Salamancą w Eurolidze więcej niż teoretycznie można było się spodziewać i co zadecydowało o tak dobrym wyniku?
Nie spodziewaliśmy się, że Salamanca dojdzie aż do Final Four. Zajęcie drugiego miejsca w Eurolidze jest wielkim sukcesem. Byliśmy wspaniałą drużyną zarówno na boisku jak i poza nim. Ponadto gdy mieliśmy momenty zwątpienia potrafiliśmy je przezwyciężyć.
Czy jeśli spełni oczekiwania klubu będzie chciał pozostać w Krakowie dłużej?
Jeszcze za wcześnie o tym mówić, ale jest to możliwe. Czuję się bardzo dobrze w Krakowie, jest to piękne miasto. Wsparcie ze strony władz klubu pozwala mi wierzyć, że jeżeli tylko wszystko pójdzie dobrze to może tu zostanę.
Jaka jest różnica między pracą z Polkami a Hiszpankami?
Uważam, że Hiszpanie czy też Hiszpanki mają dużo większe pojęcie o grze natomiast polskie zawodniczki są dużo lepiej przygotowane fizycznie. Największa różnica widoczna jest
w zaangażowaniu oraz pewności siebie.
Dwadzieścia lat pracował Pan w jednym klubie, jak się Pan czuje po zmianie miejsca. Jakie widzi różnice w funkcjonowaniu Halcon Avenida Salamanca i Wisły Can-Pack?
Główną różnicą jest opieka jaką obdarza Wisła swoją drużynę. Krakowski klub jest bardziej profesjonalny jeżeli chodzi o strukturę klubu. Salamanca natomiast ma to czego prawie nie ma nikt w Europie - wspaniałych kibiców i miasto, które żyje koszykówką. I tu muszę podkreślić, że równie wspaniałych kibiców ma Wisła. Atmosfera panująca w Krakowie, w hali Wisły jaką odczuwałem jeszcze jako trener Salamanki, była jednym z głównych czynników, który spowodował, że zdecydowałem się pracować w Wiśle.
Jaki był Pana wpływ na ustalanie składu Wisły Can-Pack na sezon 2009/2010 i jaką ewentualnie zawodniczką chciałby Pan jeszcze wzmocnić drużynę?
Bardzo dobrze układa mi się współpraca z Piotrem Duninem-Suligostowskim. Często wymienialiśmy się poglądami na temat transferów zawodniczek. Brałem udział przy wszystkich transferach. Ściągnąłbym jeszcze jedną zawodniczkę - Agnieszkę Bibrzycką która jest jedną z najlepszych europejskich koszykarek.
Jak ocenia pan siłę polskiej ligi i co sądzi Pan o przepisie o dwóch młodych Polkach w składzie?
Sądzę, że poziom ligi jest bardzo nierówny, są wielkie różnice pomiędzy niektórymi klubami. Co do przepisu o dwóch Polkach na parkiecie jest on dobry pod warunkiem, że są one na tyle dobre, aby występować na tym poziomie rozgrywek.
Jak ocenia Pan transfery zawodniczek, zwłaszcza ten ostatni Iziane Castro-Marques?
Są to bardzo dobre zawodniczki będące doskonałymi wyborami przy naszych możliwościach finansowych. Iziane jest świetna w ofensywie i myślę, po przyjściu zwiększyła naszą siłę ataku.
Rok temu wraz z Salamancą doszedł Pan do finału Euroligi. Którą ze swoich byłych podopiecznych ściągnąłby Pan do Wisły Can-Pack gdyby była taka możliwość?
Le´coe Willingham, jest jedną z najlepszych zawodniczek jakie trenowałem. Jest doskonała w każdym elemencie: zbiórki, atak i przechwyty.
Dziękuję bardzo za rozmowę i życzę powodzenia!
(rozmawiał Marco - SKWK)
całość w najnowszym numerze FORZA WISŁA.
(roberts)