Stefan Svitek (trener Wisły Can-Pack Kraków): Jestem bardzo zadowolony z tego jak graliśmy, z naszego stylu, z agresywnej gry na parkiecie. Każda zawodniczka, która weszła na boisko była bardzo skoncentrowana. W ciągu całego spotkania może przez 4-5 minut wycofywaliśmy się, ale przez większą część meczu kontrolowaliśmy grę. Zagraliśmy naprawdę dobrze w defensywie w pierwszej kwarcie i to właśnie wtedy wykonaliśmy najwięcej pracy. Dobrze dzieliliśmy się piłką, mieliśmy sporo asyst. Był to naprawdę zespołowy mecz po obu stronach parkietu – w ofensywie i defensywie.

Agnieszka Skobel (Wisła Can-Pack Kraków): Podeszłyśmy do tego meczu bardzo skoncentrowane. Ostatni tydzień miałyśmy przerwę w Eurolidze, do tej pory mecz był średnio co 3-4 dni. Teraz jeszcze w dodatku przez drobny uraz Justyny Żurowkiej-Cegielskiej na treningu też nie było okazji pograć, więc myślę, że to jedna z przyczyn dlaczego wyszłyśmy tak skoncentrowane i z chęcią taka do gry. I rzeczywiście nam dużo rzutów wpadało. Miałyśmy jeden cel, żeby od początku swoje warunki narzucić. Zdarzało nam się też czasami w meczach gdzie byłyśmy faworytkami trochę nieskoncentrowane podejść i później większość meczu musiałyśmy walczyć. Dlatego teraz chciałyśmy od początku zbudować przewagę i narzucić swój styl gry.

Krzysztof Szewczyk (trener Pszczółka AZS UMCS): Chciałem pogratulować drużynie Wisły zwycięstwa. Myślę, że tutaj trener Svitek powiedział wszystko. Od początku podeszły do tego meczu skoncentrowane, zagrało bardzo agresywnie, bardzo dobrze dzieliły się piłką, czego wynikiem jest 26 asyst. Dodatkowo w pierwszej połowie trafiały z bardzo dobrą skutecznością za trzy punkty i to nas gdzieś tam wybiło z rytmu. Zdawaliśmy sobie sprawę z różnicy potencjałów w zespole. Mieliśmy pewne założenie, żeby odpuścić rzuty obwodowe kosztem zabezpieczenia strefy podkoszowej. To ryzyko jak widać się nie opłaciło. Mamy teraz 5 spotkań, które zdecydują czy będziemy w play-offach i koncentrujemy się na przyszłotygodniowym meczu ze Ślęzą.

Aldona Morawiec (Pszczółka AZS UMCS): Ja również gratuluję drużynie przeciwnej. Myślę, że nie trzeba dużo mówić, ponieważ Wisła od początku spotkania kontrolowała ten mecz i jakby od razu pokazała nam, że są skupione, że będą walczyć i nie pozwolą nam się rozkręcić. To co trener, powiedział już wcześniej – miały bardzo dużo asyst, super skuteczność „za trzy” po pierwszej połowie. Nasze założenie – lekkie ryzyko się nie opłaciło. Niestety, tak też się zdarza. Teraz będziemy przygotowywać się do kolejnych spotkań i to one są dla nas naprawdę ważne.

UDOSTĘPNIJ