Stefan Svitek (trener Wisły Can-Pack Kraków): Przede wszystkim jesteśmy szczęśliwi, że wygraliśmy ten mecz. Z poprzednich sezonów wiedzieliśmy, że tutaj na tym parkiecie gra się bardzo ciężko. Zawsze tutaj jest to niesamowite wsparcie kibiców. Zaczęliśmy mecz dobrze. Byłem trochę przestraszony, bo graliśmy taki wariacki basket w jedną i druga stronę. Oglądaliśmy wcześniej mecz Gorzowa z Bydgoszczą i Bydgoszcz nie miała żadnych szans grając taki basket. Staraliśmy się, więc kontrolować przebieg gry, szczególnie w ofensywie. Przez większą część meczu takie założenia przynosiły zamierzony efekt. Byliśmy 23 punkty na prowadzeniu, potem wprowadziliśmy zawodniczki z ławki i absolutnie nie jestem zadowolony z tego co się wydarzyło. Straciliśmy rytm gry, pozwalaliśmy zdobywać punkty, pozwalaliśmy zbierać piłki. Drużyna miejscowa poczuła szansę powrotu do gry i dobrze to wykorzystywała. To był bardzo trudny moment dla nas i w końcu wygraliśmy ten mecz. Stało się to na co liczyliśmy i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

Jantel Lavender (Wisła Can-Pack Kraków): Grałyśmy dobry mecz, szczególnie na początku. Nie można sobie z taką druzyna jak gorzów pozwolić na na taki okres dekoncentracji, czy odpoczynku, gdyż jest to druzyna bardzo groźna. Druzyna miejscowa zagrała bardzo dobry mecz. Tak to jest w polskiej lidze, że wszystkie druzyny chcą wygrać.

Dariusz Maciejewski (trener KSSSE AZS PWSZ Gorzów): Gratuluje Wiśle dziewięciu zwycięstw w dziewięciu meczach, w tym dwóch w Eurolidze. Zespół mknie do przodu i myślę, że w polskiej lidze powinien osiągnąć sukces w postaci mistrzostwa Polski. My Jako zespół, który grał w Eurolidze wiemy jak bardzo ważna jest gra w Europie i będziemy trzymać kciuki za Wisłę podczas meczów Euroligi, a w polskiej lidze, żeby nie dopuściła do żadnej wpadki. Jestem zadowolony po tym meczu, bo byliśmy do niego dobrze przygotowani. Wszystko nam się sprawdziło, jeśli chodzi o taktykę zespołową. Niestety kompletnie nie mogliśmy sobie poradzić z indywidualnościami. Przez cały mecz mieliśmy kolosalne problemy z Quigley. Ona gra na prawdę kapitalnie. Dawno nie mieliśmy w naszej lidze takiego gracza. To nie jest center, który zdobywa punkty z łatwych pozycji, to nie jest zawodniczka, która jest obsługiwana, a jest to koszykarska, która sama kreuje sobie grę. Gdy tylko jej zabrakło na parkiecie to zaczęliśmy odrabiać straty. Weszliśmy rytm grania, uwierzyliśmy, że możemy zacząć wygrywać ten mecz i tak naprawdę z 23 punktów aż 19 odrobiliśmy. Trochę wariacji w tej końcówce, zrobiliśmy za dużo strat i Wisła zasłużenie wygrała.

Katarzyna Dźwigalska (KSSSE AZS PWSZ Gorzów): Gratuluje zespołowi z Krakowa. Przez to, że grałyśmy w Eurolidze wiemy jak jest ciężko grać co trzy dni mecz. Przez te wszystkie podróże momentami ciężko jest się skoncentrować. Cieszę się, że się nie poddałyśmy. Wielu już pewnie myślało, że jest po meczu. Nam też było ciężko uwierzyć w to, że można coś ugrać, ale podjęłyśmy walkę i doszło do nerwowej końcówki. Mogło się to różnie skończyć, ale Wisła prowadziła przez cały mecz i zasłużenie wygrała. ​

basketligakobiet.pl.

UDOSTĘPNIJ