Zapraszamy do przeczytania wywiadu z koszykarką Wisły Can-Pack Krak – Małgorzatą Misiuk.


Jak się czujesz w Krakowie?
Dobrze się czuje w dużych miastach, także jest generalnie fajnie. Miasto jest przepiękne, jest co zwiedzać, także czuje się tutaj bardzo dobrze.

Wcześniej grałaś w Gdyni i Toruniu. Jak porównasz te miasta do Krakowa?
Do Gdyni mam duży sentyment, bo tam zaczynałam swoją przygodę z profesjonalnym basketem, więc nie będę porównywać Gdyni do Krakowa. Jednak w porównaniu z Toruniem Kraków zdecydowanie zwycięża.

Miałaś okazję już pozwiedzać Kraków?
Tak. Zresztą nie jestem w Krakowie po raz pierwszy, więc zwiedziłam go już znacznie wcześniej. Jednak spacer po Starym Mieście zawsze zaliczę bardzo chętnie.

To Twój pierwszy sezon w Wiśle Kraków. Jak odbierasz klub, pracowników, kibiców?
Odbieram bardzo profesjonalnie, a tego w polskim baskecie brakuje. Polki zazwyczaj traktuje się po macoszemu. Tutaj tak nie jest, każdy stara nam się pomóc i bardzo mi się to podoba. Sama jestem perfekcjonistką i mam wszystko poukładane w domu, więc lubię, jak wszystko jest poukładane wokół mnie. 

Dlaczego w takim razie w innych klubach Polki traktuje się po macoszemu? Z czego to wynika?
Bywa tak, że Amerykanka, która przyjedzie do Polski jest z góry uznawana za lepszą, dostaje wszystko, czego chce, a Polki muszą o to walczyć. Takich przypadków mogę przytoczyć więcej, ale tutaj jest tak dobrze, że nie ma co.

Od początku sezonu współpracujesz z Jose Ignacio Hernandezem. Jak ocenisz jego metody szkoleniowe?
Bardzo fajnie. Metody hiszpańskie odbiegają od innych. Szkoła rosyjska jest bardzo twarda, u nas w Polsce zaczerpujemy ze wszystkich krajów, ale nic nam nie wychodzi. I nagle przychodzi Hiszpan, który zmienia moje podejście. Chce przychodzić na trening bez względu na to czy jestem zmęczona czy nie. Nie ma presji, dziwnych emocji. Jest daleko od tego wszystkiego i bardzo mnie to cieszy.

Powiedziałaś, że mieszamy wszystkie szkoły i niewiele nam wychodzi. Dlaczego tak sądzisz?
Powiem ze swojej strony. My jesteśmy bardzo niedowartościowane. Żaden z trenerów nie nakrzyczał na mnie a potem nie powiedział, że jestem dobrą zawodniczką. Nikt nie przybył mi piątki po meczu, nieważne czy poszło mi dobrze czy źle. Praca z kobietami to jest ogromne wyzwanie. Trenerzy w Polsce nie mają podejścia. W Wiśle jest inaczej.

Kwestia mentalności?
Tak. Ale też pracy i dobrego podejścia. Wielu trenerów nie patrzy na to jakie ma zawodniczki, tylko na siłę wdraża swoją filozofię. Tak było w klubach, w reprezentacji. Potem ponosimy sromotne porażki i zastanawiamy się, dlaczego tak było. Po prostu nie umieliśmy grać tego co chciał trener, a wystarczy dopasować taktykę pod umiejętności zawodniczek i wtedy wszystko się układa.

Czyli jednak podejście psychiczne?
Też. Ale umówmy się, jeżeli trener przyjdzie na trening i powie mi „zrób wsad”, a ja tego nie zrobiłam i nie zrobię. Przez cały sezon usilnie próbując mnie tego nauczyć nic nie zmieni, bo moje warunki fizyczne i moja mentalność nie pozwalają mi na to, bo ja tego nie zrobię. Jestem praworęczna i nie będę rzucać lewą ręką. Trzeba po prostu poznać zawodniczkę. Teraz jestem optymistką i wiem, że coś się zmieni. 

Słyszałaś o Wyzwaniu Licealnym na mecze Euroligi?
Tak. To jest bardzo fajna akcja, która pozwoli zmobilizować się uczniom. Jeżeli dzieciakom chce się przyjść i zrobić dobry doping to tylko plus dla nas. 

Słyszałaś coś wcześniej o kibicach Wisły?
Kiedy przyjeżdżałam z innymi drużynami do Krakowa zawsze widziałam super doping, który mobilizuje dziewczyny. Mnie zawsze grało się ciężko w Krakowie, jako zawodniczce drużyny przeciwnej. 

14 października pierwszy mecz w Eurolidze. Myślicie już o tym spotkaniu, czy jednak koncentrujecie się na dzisiejszym meczu?
Oczywiście, że myślimy. Oglądałyśmy mecze naszych rywalek, wyciągamy wnioski, analizujemy detale. Nie lekceważymy Sosnowca, ale to beniaminek i wiemy, że jeżeli zagramy dobrze to osiągniemy sukces.

Jakie są Twoje cele na ten sezon i cele drużyny?
Drużynowe jak najwyższe. Mistrz Polski musi obronić swój tytuł. Mówi się, że nie ma tyle pieniędzy, że skład się zmienił. Ja tym wszystkim osobom mówię: poczekajcie. Nas to to tylko mobilizuje. Wiem, że niektóre osoby ucichną po sezonie. Jeżeli chodzi o mnie po prostu wierzę, że będzie to dobry sezon. Nie ma gwiazd, każda z nas musi dorzucić do sukcesu swoją cegiełkę. Wierzę, że odbuduje się mentalnie po sezonie w Toruniu i udowodnię, że jestem dobrą zawodniczką i że można na mnie stawiać.

Ostatnie słowo należy do Ciebie.
Mam nadzieję, że kibice będą z nas dumni, że będą nas zawsze wspierać, że będziemy dla siebie serdeczni i przyjacielscy. Do zobaczenia na meczach!

UDOSTĘPNIJ